„Pismo” – kilka słów o magazynie nieświętym, ale świetnym [recenzja]

Opublikowane przez PS w dniu

Recenzja magazynu „Pismo”

Nie wiem, czy słowo świetne pasuje mi do tego nowego czasopisma. Przy całym kunszcie, jaki włożono w jego wydanie, czuję się zobligowana, by też dać z siebie więcej i napisać Wam, jak to jest wziąć pierwszy numer do ręki i poczuć zapach nowości, farby drukarskiej i użyć do tego trochę więcej niż tylko paru zdań tak zwyczajnie napisanych. Zapraszam do mojej recenzji magazynu „Pismo”.

Czytając słowo wstępne redaktora naczelnego Piotra Nesterowicza zastanawiałam się, czy stanie się ono za lat kilkanaście jednym z tych, które studenci polonistyki będą mieli znać na pamięć podczas egzaminów? Czy będzie w książkach wspominane jako jedno z tych, które przyczyniło się do zmiany w polskim prasie XXI wieku. Czy „Pismo. Magazyn opinii” stanie się w opinii czytelników idealnym wypełnieniem brakującej na rynku luki? Czy to, że jest ono niejako polską wersją „New Yorkera”, na którym się wzoruje, będzie przepisem na jej sukces w kraju tak bardzo odmiennym od tego, gdzie wydaje się jego pierwowzór? Redaktor zostawia nam wybór – to od nas, czytelników, zależy los tego pisma. Ale jak zapewnia – nie od wyników i presji sprzedaży będzie to zależeć. Ale od tego, czy Pismo spełni nasze wyobrażenie o nim samym. Na to, póki co, przyjdzie nam poczekać, ale znacznie szybciej możemy przekonać się o tym, czy pierwszy numer warty jest kupienia i czy zachęci do tego, by zamówić drugi.

Za co lubię „Pismo”?

Za co już lubię to „Pismo”? Przede wszystkim za świeżość na rynku magazynów pełnych kolorowych pism z fotoszopowymi reklamami, za minimalizm, piękno grafik, ilustracji, komiksów z ciekawą kreską. Za to, że tekst czasem kończy się różową kropką.

Za wybór autorów i form pojawiających się na prawie 100 stronach tekstów. Ogólnie forma i treść jest tu dopracowana i sądzę, że spokojnie spełni oczekiwania wymagających czytelników. I tych, co lubią ładne rzeczy też. Bo nie sposób odmówić mu urody. Ale nie myślcie, że magazyn ten jest tylko pięknie wydany i w tym jego moc. Nie. Piękno łączy się tu z mądrością zarówno tych, co go stworzyli, bo wiedzieli kogo zaprosić, by pismo to powstało w takiej formie i tych, co tu się pojawili, bo dzięki nim jest co czytać.

Czego mi brakuje w magazynie „Pismo”?

Czego mi brakuje? Pierwsza myśl, jaką miałam widząc to pismo – to skojarzenie, że znajdę tu pewnie recenzję, głównie książek. I chociaż jest wokół książek pare słów od Filipa Springera, to jakoś mi mało. Tak jak i mało mi wieści kulturalnych. Nie wiem czemu, ale sądziłam, że tego będzie w tym piśmie więcej.


Podsumowując – mocne strony Pisma to:

1) Opowiadania

Otwierające numer opowiadanie Ignacego Karpowicza „Mały Fiat skapywał na podwórku” pisane z perspektywy małego chłopca plus do tego piękny plakat w pomarańczowym kolorze z fiatem. Dobry start. W przeciwieństwie do Fiata w opowiadaniu.

2) Wiersze

Dobrze, że się pojawiają. Lubię poezję, ale jakoś zatrzymałam się z poezją na ostatnim tomie Szymborskiej. Tak jakby po niej wszystko już nie miało dla mnie sensu. A to źle. Nie wolno się zamykać. I za to właśnie duży plus dla Pisma. Przynajmniej przeczytam coś świeżego.

3) Reportaże

Wzruszające, poszerzające horyzonty, okraszone pięknymi zdjęciami. Mieszanka doskonała.

4) Grafika, ilustracja!

Za to pokocjałam magazyn od pierwszego kartkowania. Nie jestem wybitnym znawcą sztuki, ale ją lubię. Pod każdą postacią, jeśli zaczyna się przez duże SZ. I lubię, jak dalej nie opada, tylko nadal utrzymuje poziom. I tu tak jest.

5) Autorzy

Zobaczyłam kilku znanych mi w spisie treści. O tych, co nie kojarzyłam doczytałam. Zrozumiałam, że nie trafili tutaj przypadkowo. A potem przekonałam się o tym konfrontując się z tym, co przedstawili.


Reasumując – kupcie i sprawdźcie sami, czy odpowiada Wam taka forma. Ja z pewnością kupię drugi numer, chociaż zastanowię się jeszcze nad prenumeratą. Ale nie ukrywam, że mam jakąś taką dziwną satysfakcję z tego, że mam taki magazyn w domu. Czuję się jakbym uczestniczyła w przełomie (w jakim? Nie mam pojęcia). Mam wrażenie, jakbym stawała się częścią historii. Dziwne, nieokreślenie i zupełnie nie wiem skąd wzięte przeświadczenie. Czy czasem też tak macie?

Czekam na Wasze komentarze – jestem ich bardzo ciekawa 🙂


PS Dla tych, którym nie chce się szukać magazynu w kioskach, kolporterach i innych empikach mam dobre wieści – wejdźcie na stronę oficjalną MAGAZYNPISMO.PL i dla zalogowanych użytkowników jest możliwość obejrzenia gazety on-line.


14 Komentarzy

Marta · 25 stycznia 2018 o 13:08

Szczerze mówiąc nie pamietam kiedy kupilam jakaś gazetę, bo tych Barbie czy My Little Pony dla corki nie liczę. Przestalam kupowac dawno, bo ilosc reklam w stosunku do wartosciowego tekstu mnie zniecheciła. Ale nad Pismem się pochylę, wpadnę na ich stronę internetową i zobacze co oferują 🙂

    Maria Wawrzykowska (ProjektSłowo) · 25 stycznia 2018 o 14:22

    Miałam to samo – czułam się jakbym kupowała katalogi reklam, a dodatkiem do nich był jakiś artykuł 😉 Dlatego podoba mi się forma „Pisma”. Zachęcam Cię do sprawdzenia wersji elektronicznej, chociaż papierowa jest cudowna! I czekam na relację 🙂

Danka · 25 stycznia 2018 o 14:08

Nie do końca jestem przekonana czy to Pismo dla mnie. Będąc w empiku zobaczę i przyjżę się bliżej.

    Maria Wawrzykowska (ProjektSłowo) · 25 stycznia 2018 o 14:18

    Polecam serdecznie sprawdzić 🙂 Faktycznie, to jest specyficzne pismo, ale pełne różnorodnej treści. Ciekawa jestem czy Ci się spodoba. Będę wdzięczna za informacje zwrotną 🙂 Zachęcam do sprawdzenia też wersji elektronicznej (podałam link na końcu tekstu). Pozdrawiam 🙂

Ewa · 25 stycznia 2018 o 15:32

Pierwszy raz słyszę o tym magazynie i podoba mi się jego tytuł 🙂

Dawid · 25 stycznia 2018 o 16:30

Nie słyszałem jeszcze o tym magazynie, ale zaraz sobie go sprawdzę. Może mnie coś zainteresuje 🙂

Monika Żurawska · 25 stycznia 2018 o 21:07

O tym magazynie jeszcze nie czytałam, a że aktualnie mało podróżuję pociągami i autobusami to czasopism za wiele nie pakuję, a jak się okazuje- to błąd. Bo widzę na Rynku pokazało się coś nowego i bardzo chętnie bym to przeczytała! Od deski do deski:)

Magda M. blog · 26 stycznia 2018 o 05:09

Ciekawa jestem, czy by mi się spodobało. Wygląda na różnorodne, musiałabym się bliżej przyjrzeć 🙂

    Maria Wawrzykowska (ProjektSłowo) · 26 stycznia 2018 o 14:01

    Warto zajrzeć nawet do wersji elektronicznej, żeby się przekonać czy „Pismo” do nas przemawia.Początkowo właśnie sprawdziłam je w wersji elektronicznej i wiedziałam, że wiele tracę nie mając w ręce wydania papierowego. Polecam 🙂

Sandra · 28 stycznia 2018 o 10:41

Rzeczywiście widać, z różni się od tych wszystkich kolorowych pism. O tym magazynie słyszałam, ale szczerze powiedziawszy w ręku go jeszcze nie miałam. Zachęciłaś mnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *