Blogotok 2018, czyli jak stałam się blogerką ;)

zdjęcie gadżetów z Blogotoku w 2018 roku

Za mną cudowny weekend, który spędziłam na mojej pierwszej konferencji dla blogerów. Dlaczego pierwszej? Bo nie czuję się do końca pełnoprawnym blogerem, raczej dopiero zaczynam wchodzić delikatnie w tę rolę i stąd właśnie moja „ignorancja” jeśli chodzi o takie imprezy. Do tej pory uważałam, że nie są dla mnie. Ale wiecie co? Gdyby nie Sylwana ze „Zwykłego Zeszytu” nie miałabym za sobą tak udanego weekendu. Dziękuję – tylko dzięki Tobie mogłam zobaczyć, że społeczność blogerów jest miejscem totalnie dla mnie. I tylko dzięki Tobie mogę teraz z podekscytowaniem wszystkim Wam napisać kilka słów o tym, jak było.

Blogotok Akt I – w poszukiwaniu znajomego człowieka

kolaż blogotok 2018

Po pierwsze – początkowo czułam się dość zagubiona. To chyba normalne. Wchodzisz w tłum sama, odbierasz pakiet powitalny i szukasz, gdzie teraz powinno się iść. Zabłądziłam i znalazłam się na wiecu PSL, ale na szczęście udało mi się stamtąd wyrwać i trafiłam do właściwego miejsca. A tam? Pełno ludzi, których nie znam.

Szukam Sylwany, z którą się umówiłam, ale nie znajduje jej w tłumie. No dobra, może to nie był tłum, ale kilkadziesiąt osób nieznajomych urasta do rangi tłumu i potęguję poczucie osamotnienia. Rodzi się pytanie – co ja tu do cholery robię? Stwierdziłam, że na atak paniki najlepsza jest kawa. Podchodzę – rozpuszczalna. O nie – myślę – przecież po rozpuszczalnej nie dam rady wysiedzieć tu do wieczora. Ale wtem, jak w greckiej tragedii, z pomocą przychodzą bogowie i rzucają światło na wybawcę – znajomą twarz. Jej rude włosy i piękna kolorowa sukienka, której zieleń działa na mnie uspokajająco, są dla mnie wybawieniem. Oto Agata Chachurska z bloga „Gruba i szczęśliwa” we własnej osobie i z mężem stojącym u jej boku. I co robię? Zamiast dostojnie podejść i przedstawić się idę krokiem żwawym i jak mała dziewczynka uwieszam się spódnicy mojej wybawicielki. I wiem już, że dalej będzie tylko dobrze.

Z Agatą Chachurską – nareszcie spotkałyśmy się w „realu”. Jeśli jeszcze nie znacie jej bloga, nie byliście na jej Facebooku czy nie budzicie się oglądając jej InstaStory to radzę to zmienić. Dla mnie to już rytuał 😀 

 

Blogotok Akt II – w poszukiwaniu wiedzy

Blogotok 2018 prelekcje
Blogotok 2018 prelekcje – duża dawka wiedzy, humoru i trafnych spostrzeżeń. Szkoda, że nie mam lepszych zdjęć 😉 

Siadamy na sali pełnej czerwonych krzeseł, gdzie lekka bryza klimatyzacji chłodzi emocje związane z tym, że zaraz wszystko się zacznie. Ludzie się schodzą, widać, że się znają. Na sali pojawia się sporo znajomych twarzy, ale nie widać Sylwany. Wtem dostaję wiadomość – spóźniłam się. Teraz już nawet nie pamiętam kiedy i w którym momencie udało nam się odnaleźć, bo wszystko potoczyło się tak szybko. Miałam wrażenie, że znamy się już bardzo długo. Sylwana porusza na swoim blogu mega ważne treści i dlatego chciałam z nią porozmawiać o tym. Koniecznie wejdźcie zobaczyć, że Zwykły Zeszyt to niezwykłe miejsce w sieci.

Generalnie – z minuty na minutę moja ekscytacja rosła i coraz bardziej czułam się tu dobrze.

A same prelekcje? No cóż, mogę tylko powiedzieć, że cenię wszystkich za szczerość i dzięki temu za autentyczność tego, o czym mówiono. Większość prelegentów oceniam na 5+.  Każdy wiedzę miał ogromną, ale byli też tacy, co potrafili ją przekazać w sposób ciekawy i rzetelny, powołując się na wiele przykładów obrazujących to o czym mówili (a każdy kto mnie zna wie, że ja kocham przykłady).

  • Co więcej – niektórzy mieli tak piękne prezentacje, że zazdrościłam im ich wykonania. Jan Favre z bloga Stay Fly rozwalił mi mózg swoją doskonale przygotowaną prezentacją – wiecie, perfekcyjność w każdym calu, piękna typografia, dobór treści i do tego wszystko to podane w formie animacji. Nie potrafię Wam tego opisać, ale uwierzcie, że nie widziałam jeszcze tak doskonale przygotowanej prezentacji.  Zawsze zwracam na to uwagę, bo sama zrobiłam ich w swoim życiu wiele i wiem, jak ważne jest to, by były równie dobre jak sama treść. No może jedynie prezentacja Wojciecha Mierowskiego na prelekcji w Instytucie Designu w Kielcach w zeszłym roku zrobiła na mnie podobne wrażenie. W każdym razie – było na co popatrzeć i czego posłuchać.

 

  • Ogromne wrażenie zrobiła na mnie charyzmatyczna Agnieszka Niedziałek z bloga napieknewlosy.pl , która opowiadała swoją historię jak sprawić, by włosy rosły na głowie, a pieniądze w kieszeni. Doskonały przykład na to, że jeśli słuchasz swoich czytelników możesz tylko dobrze na tym wyjść. Agnieszka pokazując jak dba o swoje włosy (swoją drogą – powinna je ubezpieczyć, bo wyglądają jak milion dolarów i stanowią znak charakterystyczny jej marki), i właśnie radząc co zrobić, by mieć chociaż troszkę tak zdrowe i gęste włosy jak ona – rozkręciła sklep z kosmetykami. Nie wiem czemu nie podeszłam porozmawiać z Agnieszką, może dlatego, że ogólnie tym razem byłam trochę jakby onieśmielona całym zamieszaniem i stąd więcej obserwowałam niż działałam. Ale następnym razem to nikomu nie przepuszczę chociażby obowiązkowego selfie 😉

 

  • Ogólnie bardzo dobry sposób prezentacji miał też dzielny tata 5 córek i mąż jednej żony – Marcin Perfuński z Supertata.tv. Trafne i celne porównania, świetne przykłady i odniesienie się do czasów sprzed ponad 2000 lat zrobiło robotę. Gratuluję!

 

  • Poznałam też ludzi, którzy żyją moim życiem – Aleks i Karol Lewandowscy jeżdżą po świecie i dzielą się kawałkiem swojego podróżniczego świata zarówno na blogu Busem przez świat, jak i w serii książek o tym samym tytule. A maciek Blatkiewicz je i opisuje to na swoim blogu Maciej je.

 

  • I chyba nikogo nie zaskoczy jeżeli napiszę, że dla mnie prawdziwą przyjemnością było spotkanie Janiny, o której pisałam Wam w poprzednim poście, że jest dla mnie idolką tworzenia najdłuższych zdań na świecie, nasyconych humorem przez duże H i z efektem „Ha ha”. I ponownie mój apel – jeśli jeszcze nie znacie tej kobiety, to czym prędzej ręce na klawiaturę i wpisywać w wyszukiwarce Janina Daily. Nie ma za co 😉

DYGRESJA – JAK TO JEST POZNAĆ SWOJĄ IDOLKĘ

Blogotok 2018 Janina Daily
Jak widać – Janina była rozchwytywana i jakoś nie miałam śmiałości poprosić o zdjęcie tylko z samą Janiną 😀

Janina nie tylko mówiła o tym, że aby tworzyć swoją społeczność trzeba przede wszystkim być z nią w kontakcie. Ona pokazała w praktyce jak się to robi będąc ciągle pośród nas, blogerów (oj tak, teraz już jestem wielkim blogerem) rozmawiając, jedząc czy integrując się z nami.

Nie zapomnę jak na początku konferencji dostałam wiadomość od siostry mojego męża, Ewy, żebym zrobiła sobie koniecznie zdjęcie z Janiną. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to dzięki Ewie poznałam twórczość Janiny i to ona od dawna jest jej wielką fanką. Odpisałam jej, że jak mi się uda dopchać. Jakoś nie sądziłam, że to będzie możliwe. Ale jakie było moje zdziwienie, kiedy stojąc z Sylwaną na przerwie przy stoliku i zajadając się pysznymi tartami oczom mym ukazała się Janina z pizzą i zapytaniem, czy może do nas dołączyć. Coś tam niezgrabnie zaczęłam mówić o tym, że znam ją dzięki Ewie, że Ewa nie uwierzy, że jadłam z nią przy jednym stoliku, etc. Wiecie, taki bełkot fana 😉 Ale jakie było moje zdziwienie, kiedy Janina sama zaproponowała, żebyśmy nagrały filmik dla Ewy. Uwierzycie? To było coś niesamowitego, bo chociaż potem Janina była dość rozchwytywana nie zapomniała o tym i dzięki temu tego samego dnia wręczyłam Ewie mały prezent – film nagrany specjalnie dla niej. Dzięki Janina za ten prezent! Świetny to był pomysł!

A przy okazji i ja mam kilka zdjęć z Janiną. Na pamiątkę, dla potomnych 😉

Blogotok Akt III – w poszukiwaniu nowych znajomości

Blogotok 2018
Blogotok 2018 – moja pierwsza w życiu ścianka. Od prawej: Sylwana (Zwykły Zeszyt), Janina (Janina Daily), Martyna (Zdrowa Logika), Natalia, córka Patrycji z Live4live, Sylwana, ja, Kasia (Less Than Perfect), Janina i znowu ja 🙂

Ogólnie spotkanie blogerów to także rozmowy, wspólne zdjęcia, wymiana lajków, doświadczeń, śmiech i opowieści grozy o psychofanach. Generalnie – integracja. Nie ukrywam, że w tym genialna jest Sylwana, która poznała chyba wszystkich 😉 Ja niestety mam tak, że jestem najpierw obserwatorem, a dopiero potem czynnie biorę udział w przypadku tak wielkiej liczby osób. Dlatego mam nadzieję, że na kolejnej edycji będę już bardziej aktywna.

Blogotok Akt IV – w poszukiwaniu dobrej zabawy

Na koniec dnia – afterparty. Lekko spóźniona wpadłam już w rozkręconą część imprezy w Plac Cafe. I wiecie co – żałowałam, że trwało to tak krótko (w domu byłam przed północą). Dużo czasu spędziłam na mega inspirujących rozmowach z Agatą, a potem dosiadłam się do Sylwany i Marcina (supertaty), gdzie toczyła się rozmowa o współczesnym rodzicielstwie w opozycji do tego, jak wyglądało ono jeszcze przed 30 laty. Potem dosiedliśmy się do innej grupy blogerów, w tym do Jana (StayFly) i kilku innych osób, z którymi toczyliśmy dyskusję o tym, kiedy maszyny przejmą naszą rolę, kiedy nastąpi ten moment, że nie będziemy już nadążać za techniką, etc.).

Blogotok spacer z Jakubem Juszyńskim
Blogotok spacer z Jakubem Juszyńskim

Ale to nie koniec – w niedzielę, o 10.00 rano Jakub z bloga Tym Razem oprowadził nas po Kielcach. Okazało się, że jako Kielczanka od urodzenia i mieszkanka tego miasta z wyboru dowiedziałam się wielu ciekawostek dotyczących moich ukochanych Kielc. Oczywiście Jakub nie pierwszy raz już prowadzi takie wycieczki. Niestety, do tej pory jakoś ich terminy nie pokrywały się z moimi planami, dlatego tym razem (!) cieszę się, że i ja mogłam dołączyć. Jeśli jesteście z Kielc lub wybieracie się w moje rejony to polecam Wam poczytać u Jakuba gdzie warto zjeść. Przyznam się, że i ja zaglądam czasem do jego recenzji, by odkryć nowe miejsca na kulinarnej mapie mojego miasta.

 

PODSUMOWANIE KONFERENCJI BLOGOTOK 2018

  • konferencja Blogotok to mój obowiązkowy punkt w kalendarzu na 2019 rok,
  • mega dawka wiedzy,
  • społeczność, która totalnie mi pasuje,
  • taka dawka energii, że aż skaczę do tej pory z podekscytowania,
  • pyszne jedzenie i dobra kawa (znalazłam potem kawę z ekspresu i była aromatyczna),
  • super konkursy (bo dwa wygrałam, w tym jeden razem z Agatą Chachurską),
  • genialny spacer w niedzielę z Jakubem,
  • organizacja na najwyższym poziomie (z uwagi na moją zawodową przeszłość organizatorki różnych imprez zwracam uwagę na takie rzeczy i tutaj czułam się dopieszczona jako uczestnik pod każdym względem),
  • brawo organizatorzy – świetny kameralny klimat imprezy, dobry dobór prelegentów, jedzenie rewelacyjne, fajne afterpaty i spacer. Ogólnie – polecam, bo to wszystko było Fajne!
zdjęcie gadżetów z Blogotoku
A to moje cudne zbiory z Blogotoku – książka wygrana w konkursie od Wydawnictwa Jedność, przypinki, które są już na moim plecaku, krówki, których jeszcze nie jadłam i świnka – cudna skarbonka. W domu jest tego trochę więcej, bo mam jeszcze parę drobiazgów od firmy Shoper. Generalnie nie wróciłam z pustymi rękami. I głową pełną nowych pomysłów. 

 

13 odpowiedzi do “Blogotok 2018, czyli jak stałam się blogerką ;)”

  1. Bardzo dziękuję za miłe słowa!Dla mnie to był szalony dzień pierwszego „niewłosowego” występu. Wcześniej wyłącznie jako uczestnik kilku konferencji. W tej roli (uczestnika) mam plan jeździć ile się da, bo sama uczę się tony nowych rzeczy za każdym razem! Jeśli będziesz na SeeBloggers, to koniecznie podbijaj 😀 a jeśli nie, to do zobaczenia przy następnej okazji! :))

    1. Agnieszka masz w sobie taką moc, że pamiętam Twój wykład baaardzo dobrze. Z taką charyzmą trzeba się urodzić. I właśnie żałuję, że jakoś nie zebrałam się w sobie i nie podeszłam pogadać. Ehh, na SeeBloggers mnie nie będzie, ale liczę, że jeszcze się kiedyś zobaczymy. Pozdrawiam!

    2. Hej! Cudne włosy i świetna prezentacja. Że też ja Cię wcześniej nie znałam!
      Ja też żałuję, że do Ciebie nie zagadałam, bo mam dla Ciebie włosowego kejsa! Jak go rozwiążesz, dostaniesz ode mnie osobistego Nobla w kształcie dowolnie wybranej bułgarskiej potrawy:) Zaintrygowana

  2. Bardzo ciekawa i wyczerpująca relacja! I pokrywa się z moimi odczuciami 🙂 To było miłe spotkanie i niezwykle interesujące wystąpienia.
    Szkoda, że nie miałyśmy okazji pogadać, bo z tematyką Twojego bloga bardzo mi po drodze – ja również param się słowem pisanym 🙂 Serdeczności!

    1. To wszystko działo się tak szybko, że trudno było mi porozmawiać z każdym, kogo chciałam osobiście poznać. A potem właśnie widziałam, że też zajmujesz się podobną tematyką do mojej i aż żal, że się w kuluarach nie odnalazłyśmy. Ale nic straconego 😉

  3. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić w kwestii organizacji konferencji jak i ogromnej dawki wiedzy, którą dostaliśmy. Mam nadzieję, że za rok będę tam nieco dłużej i „na spokojnie” uda nam się zamienić kilka słów!
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *